piątek, 13 września 2013

Rozdział 5

Rose

Gdy Justin zapytał mnie czy się jeszcze spotkamy to poczułam ciepło w brzuchu. Takie miłe uczucie.
 Już chciałam odpowiedzieć że bardzo chcę się z nim zobaczyć ale ciocia wyszła z domu. 
Wypytywała się co się stało. Myślałam czy powiedzieć prawdę, czy kłamać? 
Nie chciałam mówić że wyszłam sama z domu i do tego w nocy bo zobaczyłam jakiegoś gwałciciela który chciał porwać dziwkę i ją przelecieć. Tak, uznała by że oszalałam. Więc próbowałam wymyślić inną wersję. Bardziej normalną?
-No to powiedz mi szybko Rose gdzie byłaś, kim jest ten chłopak i dlaczego wyszłaś z domu bez zapytania mnie. Mam nadzieje że u niego nie spałaś.
No ciocia wymyśliła własną historię. Ale trochę mi pomogła.
-Yyy tak,a więc ....
Długo się zastanawiałam czy powiedzieć że Justin jest moim ,,chłopakiem". Nie chciałam go mieszać w tą sprawę ale w tej sekundzie naprawdę nie miałam innego pomysłu.
-Rose chce powiedzieć że się spotykamy.
-Co?-powiedziałam strasznie zdziwiona i szybko na niego spojrzałam.
Kathren na nas spojrzała i lekko się uśmiechnęła. Uśmiechnęła się bo mam chłopaka, to dziwne.
-Rose a dlaczego ja nie wiem o tym że masz chłopaka?-zapytała.
Sama o tym nie wiedziałam. Życie zaskakuje nas ciągle.
-Spotykamy się od niedawna. Przepraszam że Rose wczoraj uciekła, ale miałem duży problem i chciała mi pomóc, ale bała się że ją pani nie puści.
Justin kłamał żeby mnie obronić, to było słodkie.
-Tak właśnie było.-krzyknęłam ale chyba w moim głosie było trochę słychać że kłamię.
-Niech będzie-powiedziała ciocia z niedowierzaniem-Rose, chodź na obiad.
Czułam się dziwnie, nigdy jej nie okłamałam. Zawsze mówiłyśmy sobie wszystko, a teraz ciężko będzie mi ukrywać to wszystko co się stało.
-No to jesteś moją dziewczyną tak?-zapytał Justin bardzo uśmiechając się w moją stronę.
-Chciał byś, pójdę już bo muszę zadzwonić do przyjaciółki. W komórce zapisałam ci mój numer.-odeszłam szczęśliwa.
-Kiedy mi go zapisałaś?-zapytał zdziwiony.
-Podczas drogi do domu, jak bawiłam się twoim telefonem.
Jego mina była śmieszna gdy powiedziałam to zdanie. Uśmiechnął się, wsiadł do auta i odjechał.
Dzisiejszy dzień był zdecydowanie inny od pozostałych.Stałam tam w bezruchu i marzłam na dworze.
Zastanawiałam się czy dzisiaj zadzwoni lub napiszę. Nagle przypomniało mi się że dał mi swoją kurtkę. Uśmiechnęłam się do samej siebie i weszłam do domu a tam czekała na mnie ciocia z Pizzą na obiad. Akurat musiała dzisiaj zamówić pizze , co za zbieg okoliczności.
-Więc Rose opowiadaj, jak ma na imię?-spytała zaciekawiona
-Ale kto?
-No twój chłopak kochanie. Opowiadaj jak się poznaliście.- spojrzała na mnie.
-Ciociu muszę zadzwonić do Violett bo ona nie wie co się teraz ze mną dzieje.
Szybko wstałam, wzięłam kawałek pizzy i pobiegłam schodami na górę nie odwracając się w stronę Kathren.
-Rose a dlaczego nie oddałaś mu kurtki? Pewnie teraz marznie w tym aucie.-krzyknęła ciocia.
-Już na sto procent zamarzł na sopel lodu Kath.-powiedziałam donośnym głosem wchodząc po schodach na górę. Ale jestem samolubna powinnam mu ją oddać. Może napisze do niego że zapomniał kurtki. Co ja gadam on jej przecież nie zapomniał, on chciał żebym nie zmarzła.
Nikt wcześniej się tak do mnie nie zachowywał jak Justin. Uratował mnie, zamówił pizze żebym nie była głodna, zrobił herbatę i jeszcze to że podwiózł mnie do domu. Jak Violett się o tym wszystkim dowie to ciekawe co powie na jego temat? Pewnie jej pierwsze pytanie zabrzmi 
,,A słodki,ładny,przystojny,uroczy,seksowny,umięśniony?"
Cała Viola, ale i tak ją kocham. Wzięłam komórkę i szybko wybrałam jej numer.
*
*
*
-Violet, hej...
-Rose co się stało? Boże jak się martwiłam, czy ktoś cię porwał? Dlaczego nie oddzwaniałaś! Dzwoniłam z milion razy na twój domowy bo komórka była wyłączona lub rozładowana.
-Jestem już w domu, chciałabym z tobą porozmawiać.
-Czy ja słyszę szczęście w twoim głosie? Jak możesz być szczęśliwa jak wywieźli cię na całą noc, pewnie porwali, Jezu spać w nocy nie mogłam. Ale przecież...
-Viola! Uspokój się, nikt mnie nie porwał. To znaczy y nie doszło do porwania.-uśmiechnęłam się myśląc o Justinie
-A miało dojść?! Za 5 minut u ciebie jestem i wszystko mi opowiesz. Strasznie się martwiłam.
-Nic się mi nie stało. Naprawdę. No prawię, ale opowiem ci wszystko jak przyjedziesz.
*
*
*


Proszę 5 rozdział ;) Z góry mówię że te pierwsze rozdziały będą trochę krótkie ale Dopiero Się Rozkręcam. Dziękuję za 4 komentarze pod ostatnim wpisem, bardzo mnie zmotywowały. Myślę że kolejny ukaże się we wtorek lub środę. Dziękuję że czytasz .

4 komentarze:

  1. no no no coraz ciekawsze rozdziały dodajesz. <3 Oby więcej takich było. ^^ / Roksiaa. ;*

    OdpowiedzUsuń
  2. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń
  3. Aww. jaki słodki Justina.

    OdpowiedzUsuń