wtorek, 3 grudnia 2013

Rozdział 17

Justin

Gdy wyszedłem z domu Rose na dworze było już widno.
-No cześć.
Odwróciłem się a za mną stała dziewczyna. Miała ciemne, brązowe włosy, duże piwne oczy, była dość niska i wyglądała na góra 18 lat.
-Czego chcesz słonko?-spytałem nawet na nią nie patrząc.
-Co tu robisz?
W jej ogromnych źrenicach odbijało się wschodzące słońce. Ledwo utrzymywała się na własnych nogach. Zauważyłem od razu że była opita i że brała narkotyki lub jakieś prochy.
-Nie mam czasu. Powiedziałem obojętnym tonem.  
Odepchnąłem ją i poszedłem dalej.
-Ej, zaczekaj-złapała mnie za ramię-co robiłeś u tej dziwki-wskazała na dom Rose.
Gdy usłyszałem słowo ,,dziwka" z jej ust, złapałem ją za nadgarstki i mocno przybiłem do maski auta.
-Dziwki!-krzyknąłem-spójrz na siebie.
Widziałem strach w jej ogromnych oczach więc postanowiłem się uspokoić. Zacząłem głośno oddychać. Ona też próbowała ustatkować swój oddech.
-Jezu, uspokój się nic ci nie zrobię.
-Wiem to-spojrzała na mnie z dołu-wcale się nie boję. Sądzę że jesteś cholernie seksowny, a nie niebezpieczny. Jestem Selena. 
-No.. Mogę powiedzieć to samo o tobie-oblizałem wargi.
-Więc na co czekasz Justin?
Zaczęła mnie obejmować i dotykać pod bluzką. Czułem jej nierówny oddech na policzku.
-Niee, nie mogę.
-Ci-zakryła mi usta palcem-zabawmy się-objęła moją twarz-nikt się nie dowie.
Czułem jak moje pragnienie wzrasta. Byłem gotowy wrzucić ją na tylne siedzenie wozu i przerznąć ją.
-Nie mogę.
-No, tak jak myślałam. Jesteście podobni.
-Jak to podobni? Z kim? A tak wo gulę to skąd znasz moje imię?
-Każdy je zna idioto, jesteś w mieście bardzo znany. Hm, jesteś też postrzegany za groźnego gwałciciela.-splotła nasze dłonie-Justin, wiesz... lubię takich.
-Sel-zadrwiłem- odwal się, jestem zajęty.
-Czy chodzi ci o Rose? Weź przestań ona cię nawet nie kocha.
Skąd ona o wszystkim wie. O mnie, o Rose i o tym że akurat w tym momencie wychodziłem z jej domu. To na pewno nie jest żaden przypadek. Musiałą nas obserwować. ,,ona cię nawet nie kocha" czy to może być prawda? Czy Sel ma rację w sprawie jej uczuć?
-Justin! Żyjesz?
Zostawiłem ją na środku chodnika, wsiadłem do auta i odjechałem bez słowa.



Selena

-Odjechał, możesz wyjść.
Zza krzaków ujawniła się postać.
-Ale to było zajebiste Sel, byłaś taka czuła. Mmm.-przytuliła mnie.
-Uspokój się i pokarz jak ci wyszły.
-Aale, ale co?-zapytała śmiejąc się do siebie.
-Kurwa-krzyknęłam-no te zdjęcia.
Aa-ocknęła się-masz.
Podała mi aparat. Na ekranie widniały moje zdjęcia i Justina. Obejmowałam go, całowałam, dotykałam wszędzie. 
-Idealnie-uśmiechnęłam się.
-Po co ci one?
-Obudź się głupia-walnęłam ją w ramię-wszystko idzie według planu.
-Ale jakiego kurwa planu, co ty pierdolisz?
Nie mogę z nią dłużej wytrzymać.
-Ash, za dużo wódki. Mój plan to wysłanie tych zdjęć Rose. Nie pamiętasz?
-No pamiętam już. Ej wracajmy do domu bo... muszę być przed 2:00 w domu.
-Ale jest po 4:00.
-Ups hahha.
-Nie ważne. Powiemy że spałaś u mnie. Najważniejszą rzecz trzymam w ręce.

Zapraszam do komentowania :) 








Brak komentarzy:

Prześlij komentarz