Rose
Obudziłam się w moim pokoju, no cóż na początek tak tylko myślałam. Gdy otworzyłam szerzej oczy ujrzałam przed sobą ogromne lustro a w nim odbicie dziewczyny. Była przykuta do łózka czymś co wyglądało na grube sznury, na twarzy miała blizny od pobicia, a na reszcie ciała znajdowały się chude zakrwawione linie. Jej nogi były pocięte, jej ręce i cały dekolt. Próbowała się uwolnić, ale sznury były tak grube że tylko pocierały jej liche nadgarstki i tworzyły ogromny ból. Rozejrzała się dookoła szukając pomocy. Ale nikogo nie udało jej się odnaleźć. Znajdowała się w ogromnym pomieszczeniu, pokój wyglądał jak z horroru. Była zmarznięta, przemęczona, pobita a ból tylko narastał.
-O boże-krzyknęłam z całych sił.
To tylko sen, Rose to nie była prawda-mówiłam sobie w myślach-nic takiego się nie wydarzyło i nigdy nie wydarzy. Ale-zawahałam się-ale to było tak realistyczne. Szybko sprawdziłam czy moje ręce są wolne. Na szczęście były. Na nogach znajdowały się rany, ale nie tak mocne jak we śnie, a na twarzy... Od razu wstałam by to sprawdzić. Podeszłam po cichu do lustra i oglądałam każdy jej kawałek . Była sina, ale nie była pobita.
-Na szczęście to był sen.
Ale, gdzie jest Justin? Przecież o ile pamiętam wczoraj z nim zasypiałam. Moje ciało drgało ale powoli się uspokajałam. Musiałam szybko sprawdzić czy drzwi i okna są pozamykane. Wszystko niby było zamknięte ale oprócz mojego okna. Szybko poszłam sprawdzić czy cioci nic nie jest, zrobiłam to po cichu by jej nie obudzić bo byłą czwarta nad ranem.
-Rose, co ty wyprawiasz, wiesz która jest godzina?
Tak, obudziłam ją.
-Hm, chciałam się upewnić czy wszystko...
-Chciałaś się zapytać o której Justin od ciebie poszedł, tak?
Zdziwiła mnie, skoro poszedł i Kath go zauważyła to nie mógł zrobić tego przez okno.
-A widziałaś go wczoraj?-powiedziałam przestraszona
-Tak, nawet z nim rozmawiałam, a potem odprowadziłam go do wyjścia.
-Oookej... Dobranoc.
O Boże, ktoś musiał tu być w nocy i to nie był Justin. Na początku myślałam że to on wyszedł w nocy przez okno, ale myliłam się. Weszłam do mojego pokoju szukając czegoś co pozwoli mi udowodnić że ktoś tu był, niestety na próżno. Ale gdy miałam się poddać to znalazłam. Znalazłam to. To był mój telefon, odebrało mi mowy. James tu był. Nagle moje ciało przestało mnie słuchać i upadłam. W oczach zaczęły pojawiać się wspomnienia z tamtej nocy. ,, ZABAWIMY SIĘ SUKO" ,,BĘDZIESZ TYLKO MOJA" .
-W co ja się wpakowałam. Przecież, jak on mógł tak po prostu wejść sobie do mojego domu. Zaczynam powoli bać się o swoje życie. Przecież on jest mordercą.
Gdy zaczynam mówić sama do siebie to już jest coś nie tak. Mój stan psychiczny jest w tragicznym stanie. Potrzebuje Justina, on by wiedział co zrobić.
,,Justin, błagam przyjedź."
Co ja sobie myślę, jest czwarta nad ranem, nawet nie odczyta tego SMS`a.
,,Co się dzieje?"
Moje serce zabiło szybciej.
,,Proszę o nic nie pytaj, błagam przyjedź"
Moje palce nie trafiały w literki. Każde słowo było pisane przez kilka sekund i chyba z pięć razy poprawiane.
,,Zaraz będę księżniczko"
Pojawił się 16 rozdział. Zapraszam do komentowania i czytania.
Gratuluje <3
OdpowiedzUsuńCudowny rozdział ;)
Pisz dalej <3
OdpowiedzUsuńŚwietny jest <3