środa, 2 października 2013

Rozdział 10

Rose

-Skarbie-powiedział do mnie-mam pomysł.
Gdy już troszkę ochłonęłam po ciężkiej rozmowie z Justinem, ubrałam się i umalowałam to wyglądałam prawie jak normalny człowiek. Musiałam coś wymyślić żeby ciocia nic nie podejrzewała. 
Justin leżał obok mnie a ja trzymałam głowę na jego kolanach. To wyglądało jak jakaś romantyczna scena z filmu. Głaskał mnie po włosach, po twarzy a ja nie spoglądałam na nic poza jego kasztanowymi oczami.
Były idealne. Niby nie jesteśmy w związku, ale to właśnie tak wyglądało. Czułam się szczęśliwa. Teraz wiedziałam że nie mam tylko Violett ale i również mam Justina czyli mam dwie osoby które mnie wspierają i pomagają.
-No jaki?-powiedziałam z uśmiechem na twarzy.
To takie dziwne uczucie. Szczęście. Pewnie dla kogoś będzie normalnym uczuciem odczuwanym od lat, ale gdy mój świat się zawalił to nie odczuwałam go. Gdy rodzice zginęli to czułam tylko strach i smutek.
Szczęście nie gościło zbyt często w moim życiu. Myślę że Justin teraz to odmienił...
-Przejdźmy się.
Podniosłam głowę z jego krocza by móc usiąść i prosto na niego spojrzeć.
-Ale gdzie?-zapytałam
-No nie wiem, właściwie to jakie ty lubisz miejsca?
-Lubię niespodzianki-szybko odpowiedziałam.
-Okej? Niespodzianki-powiedział bardziej do siebie-a więc połuż się i poczekaj tu na mnie.

Jak to się stało że się tak do siebie zbliżyliśmy, los, może przeznaczenie? Na szczęście. Sama już nie wiem. Naprawdę Justin mi się podoba i z dnia na dzień coraz bardziej.
Nie pamiętam kiedy ostatnio czułam takie uczucie. Myślę że to nie jest na razie zakochanie, ale zauroczenie. Ale w sumie z biegiem czasu może przerodzi się w miłość. Kto wie? Ale czy on czuje to samo.
Coraz bardziej zagłębiałam się w swoje myśli. Nagle przypomniał mi się pewien cytat:


,,Na początku odczuwasz euforię, podajesz się całkowicie nowemu uczuciu.
A następnego dnia chcesz więcej. I chodź jeszcze nie wpadłeś w nałóg,
to jednak poczółeś już jej smak i wierzysz, że będziesz mógł nad nią panować.
Myślisz o ukochanej osobie przez dwie minuty a zapominasz o niej na trzy godziny.
Alę z wolna przyzwyczajasz się do niej i stajesz się całkowicie zalezny.
Wtedy myślisz o niej trzy godziny a zapominasz na dwie minuty.
Gdy nie ma jej w pobliżu czujesz to samo co narkomani 
kiedy nie mogą zdobyć narkotyku.
Oni kradną i poniżają się, by za wszelką cenę dostać to
, czego tak bardzo im brak.
A ty jesteś gotów na wszystko, by zdobić miłość."

To prawda, miłość jest jak narkotyk.-pomyślałam-Rzeczywiście na samym początku myślałam o Justinie przez 2-3 minuty na dzień, a potem już nie . Ale gdy spędziłam z nim więcej chwil
z mojego życia to myślałam o nim prawie przez pół dnia i więcej... To ma jakiś sens. ,,stajesz się całkowicie zależny" To wszystko prawda. A gdy Justin znika czuje pustkę, zagrożenie. Czuje strach.
,,to samo co narkomani kiedy nie mogą zdobyć narkotyku" Wszystko powoli układa się w całość. ,,a ty jesteś gotów na wszystko, by zdobyć miłość."
-O Boże-powiedziałam na głos-jestem zakochana.
-No to Rose mam pomysł na spędzenie tego dnia z tobą, może najpierw...-chwilę przerwał gdy zobaczył że stoję-dlaczego stoisz w miejscu i patrzysz w jeden punkt na ścianie?-zapytał ze śmieciem.
To chyba faktycznie wyglądało śmiesznie.
-Tak, tak już się budzę.-rozbudziłam się-zobaczyłam...
-Co zobaczyłaś?-przerwał mi.
-A przewidziało mi się , już nie ważne.-moje kłamstwo nie brzmiało przekonująco.
-Okej ? Znalazłem jakieś damskie ciuchy w mojej szafie, i nie pytaj kogo bo już nie pamiętam.
Gdy podał mi ciuchy to liczył coś na palcach.
-Aha-spojrzałam na niego ze zdziwieniem-nie możesz zliczyć z iloma dziewczynami spałeś, prawda Justin?-zadrwiłam
-Rose, nie ważne.-zaśmiał się-chodźmy.
-Dokąd?
-Niespodzianka-powiedział z podekscytowaniem, wziął mnie za rękę i objął.
-Już się boję. Do wszystkiego jesteś zdolny.-zaśmiałam się.
-Że niby ja? Może masz trochę racji. Wiesz po tym spotkaniu przynajmniej lepiej się poznamy co nie?
-Tak.
Powoli szliśmy w stronę auta.
-Ale zimno, jest może z 10*. Mam nadzieję że nie będziemy gdzieś na dworze.
-Rose a gdzie ty masz kurtkę?
-Hmm.-zamyśliłam się i przypomniało mi się że została u Jamesa w aucie.Mój wyraz twarzy od razu się zmienił.
-Rozumiem.-powiedział.
Justin się domyślił. Chyba dlatego, że wtedy gdy po mnie przyszedł i uratował od tego psychicznego człowieka, nałożył na mnie swoją kurtkę.
-Domyśliłeś się? 
-Skarbie, twoja mina oznacza wszystko w tym momencie. Nie przejmuj się, kupię ci nową albo zajebie mu twoją z auta.
Nie odpowiedziałam. Gdy stanęłam przy aucie Justin otworzył mi drzwi. Wsiadłam i odjechaliśmy. 
Zastanawiam się co to za niespodzianka-pomyślałam do siebie.-Najważniejsze jest to że Justin niczego się nie domyśla w sprawie moich uczuć do niego.


Interesujecie się co to za niespodzianka <3 ? Chcę podziękować za tylko 1 komentarz. Widzę że czytający mojego bloga powoli znikają i stają się nieaktywni. A szkoda. Mam jeszcze trochę pomysłów na dalszą część ale skoro jest tu nas tak mało to nie wiem czy będę dalej pisać. 

4 komentarze:

  1. Pisz , masz wielki talent nie zmarnuj go . Masz wspaniałego bloga , umiesz świetnie pisać do szczęścia nic więcej nie potrzeba . @kochamcie3609 <3

    OdpowiedzUsuń
  2. Superrr jest piszzz !!

    OdpowiedzUsuń
  3. JEST ŚWIETNY <3
    NIE MOGĘ SIĘ DOCZEKAĆ NASTĘPNEGO ROZDZIAŁU <33

    OdpowiedzUsuń
  4. świetnie się tego czyta. czekam na następny rozdział ;*

    OdpowiedzUsuń