czwartek, 29 sierpnia 2013

Rozdział 1

Rose
-Chodź na kolację kochanie-krzyknęła Kathren z kuchni
-Za moment ciociu-odpowiedziałam donośnym głosem.
W głębi serca byłam strasznie wdzięczna Bogu że mam taką ciotkę, która tyle dla mnie robi i przygarnęła mnie do siebie. Traktowałam ją jak własną matkę.
-No słonko opowiadaj jak się dzisiaj czujesz? Słyszałam ze Violett chciała cię dzisiaj wyciągnąć na zakupy.
Tak cała ciocia, jak zwykle podsłuchuje moje rozmowy.
-A tak, Violett coś wspominała ale nie chciałam dzisiaj nigdzie wychodzić, a czuje się dobrze i nawet lepiej niż wczoraj.
-O no to wspaniale-odpowiedziała Kathren z zachwytem na twarzy.
Zawsze zastanawiałam się jak ludzie mogą się tyle uśmiechać. 
Rozumiem raz czy dwa razy, ale nie dwadzieścia razy dziennie. To chore. Kolacja była pyszna, zresztą jak zawsze.
-Dziękuję, teraz pójdę już się położyć.Dobranoc
-Dobranoc kochanie-Kathren wstała i mnie przytuliła.
Weszłam do mojego dość małego pokoju, można powiedzieć ze również skromnego i zapaliłam lampkę nocną.
Puściłam sobie muzykę, na szczęście mój pokój był na piętrze więc ciocia z dołu nic nie słyszała.
Jestem osobą która lubi sobie wieczorem, samemu posłuchać paru piosenek a zwłaszcza wtedy gdy w tekście jest zawarty
mój stan psychiczny. Usiadłam na parapecie przy niewielkim oknie i przyglądałam się gwiazdą. Były naprawdę piękne tego wieczoru.
Nagle mój telefon zawibrował. Hm ciekawe kto pisze do mnie o 23:00 w nocy?-pomyślałam do samej siebie.No oczywiście,kto inny jak nie Violett.
,,Hej Rose mam nadzieję że jak nie dziś to jutro pójdziesz że mną na zakupy. Proszę ;* "
W ogóle nie miałam ochoty iść, chciałam zostać w domu ale skoro dzisiaj jej odmówiłam to nie wypada drugi raz.
,,OK, namówiłaś mnie bo w końcu czego się nie robi dla najlepszej przyjaciółki. Dziękuję ci za wszystko co dla mnie robisz,naprawdę jestem wdzięczna."
Po paru sekundach odpisała.
,,Tak, cieszę się że w końcu gdzieś ze mną wyjdziesz. I nie musisz dziękować Rose, 
pamiętaj ZAWSZE BĘDĘ Z TOBĄ I DLA CIEBIE <3 "
Z uśmiechem odłożyłam komórkę na biurko i położyłam się na łóżko. Leżałam około dwie godziny i gdy już miałam zasnąć usłyszałam krzyk z dworu.
Na początku się wystraszyłam, ale wiedziałam że tu jestem bezpieczna. Podbiegłam do okna i ujrzałam młodego chłopaka ciągnącego dziewczynę,
sądzę że nastolatkę, do auta. Nie wiedziałam co zrobić, strasznie się bałam ale postanowiłam jej pomóc. Wybiegłam po cichu na podwórek ale 
gdy zdążyłam do nich podejść to dostałam czymś twardym w głowę. Obudziłam się ale nie na swoim podwórku tylko w jakimś obcym aucie, 
a najgorsze było to że gdy tylko otwarłam oczy to znów coś lub ktoś sprawił że straciłam przytomność. 



No to jest już pierwszy rozdział , mam nadzieję że się podoba. 
Jeżeli tak , to zostaw proszę komentarz , to mnie bardzo motywuje.
Dziękuję że czytasz :* Myślę że następny rozdział pojawi się w tym tygodniu. ;) 

4 komentarze:

  1. no zapowiada się ciekawie, prosze zostaw komentarz u mnie http://www.one-year-without-you-jb.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Super historia.! <3 czekamy na więcej takich notek Roksiaa. ;D ;*

    OdpowiedzUsuń
  3. CZEKAMY NA WIĘCEJ <3

    OdpowiedzUsuń
  4. To było boskie 0.0 <333

    OdpowiedzUsuń